2017.10.01

Rewolucja nie do zatrzymania

Wszystko wskazuje na to, że na naszych oczach dokona się zmiana, która wywróci rynek motoryzacyjny do góry nogami. Prawidłowo zadane pytanie nie powinno brzmieć „czy tak będzie?”, tylko „kiedy?”.

Patrząc na rynek samochodów elektrycznych z perspektywy naszego podwórka, można byłoby odnieść błędne wrażenie, że z ulic naszych miast nigdy nie zniknął stare, zostawiające za sobą czarny dym diesle, czy auta o wielkich, benzynowych silnikach, najczęściej przerobionych na LPG. To prawda, że w Polsce znajdujemy się dopiero w początkowej fazie rozwoju tego rynku. Niech jednak nikogo nie zwiedzie obecna nikła infrastruktura i (dotychczasowe) umiarkowane zainteresowanie materią. Sceptyk może powiedzieć, że nawet w całej Unii Europejskiej pojazdy elektryczne stanowiły w 2016 r. zaledwie nieco ponad 1% sprzedaży nowych aut, co w wartościach bezwzględnych oznacza 155,3 tys. sprzedanych samochodów elektrycznych wobec łącznej liczby14,6 mln nowych pojazdów osobowych całej UE, ale to dopiero początek drogi. Jest wielce prawdopodobne, że rozwój rynku będzie miał podobną dynamikę do rynku smartfonów, co potwierdzają analitycy. Wg różnych szacunków, do 2025 roku, obecność pojazdów elektrycznych na drogach osiągnie poziom od 7 (Morgan Stanley) do 11% (Exane BNP Paribas). Jeżeli prognozy te okażą się trafne, wzrost tej tendencji okaże się skokowy i nie do zatrzymania.


Rozwój branży a koszty

Specjaliści są zgodni, że na dynamiczny rozwój rynku aut elektrycznych w 3 dekadzie XI w. wpływ będzie miało kilka fundamentalnych czynników. W pierwszej kolejności wymienić należałoby koszty. Zarówno te, które w najbliższych latach urosną, jak i te, które będą spadać (bo na szczęście są i takie).

Jakie więc będą te „przeciw”? Z pewnością rosnąć będą więc koszty przystosowania silników spalinowych do coraz bardziej rygorystycznych norm emisji i to zarówno diesli, jak i i jednostek benzynowych, które będą musiały być wyposażone w filtry GPF. Droższa eksploatacja jest głównym czynnikiem, jednak nie należy zapominać o wielu ukrytych kosztach łączących się z utrzymywaniem obecnego status quo. Nie sposób tak naprawdę policzyć, ile kosztuje leczenie chorób spowodowanych pośrednio i bezpośrednio przez zanieczyszczenia emitowane przez samochody z tradycyjnymi jednostkami napędowymi.

Parafrazując znane powiedzenie - „skoro nie groźbą to może prośbą”? Zatrzymajmy się na moment przy pozytywnych aspektach rozwoju branży, które będą skłaniać do wymiany starego auta na nowe, już z silnikiem elektrycznym. Koszty produkcji baterii do aut elektrycznych niezmiennie spadają, dzięki czemu ceny tych pojazdów już wkrótce zrównają się z cenami pojazdów tradycyjnych, a docelowo będą nawet tańsze. Aby tak się stało niezbędny jest rozwój infrastruktury i kolejne badania, jednak już do 2020 roku ma funkcjonować 12 dużych fabryk baterii litowo-jonowych. Pewnym jest, że producenci nowych napędów dalej będą pracować nad ich udoskonaleniami i na obecnej technologii się nie zatrzymamy.


Co przyspieszy rewolucję?

To, co obecnie odstrasza część konsumentów to relatywnie skromny wybór dostępnych na rynku samochodów. Nie od razu jednak Rzym zbudowano. Zainteresowanie czołowych marek tym segmentem, już dziś bardzo dobrze rokuje i pozwala optymistycznie patrzeć w przyszłość. Szeroka gama modeli z napędem elektrycznym w ofercie największych światowych producentów jest tylko kwestią czasu. A kiedy klienci otrzymają szeroki wachlarz pojazdów do wyboru, od aut miejskich po segment aut luksusowych, ich dotychczasowe przyzwyczajenia pójdą w odstawkę.

Wreszcie, nie bez znaczenia jest konieczność zmniejszenia zanieczyszczenia w dużych miastach, gdzie zwłaszcza krótkie podróże autami na zimnym silniku generują szkodliwe dla zdrowia substancje. Abstrahując od kosztów wymienionych już wcześniej, walka ze smogiem, który w największych aglomeracjach powstaje głównie z powodu transportu, generuje ogromne straty.

Nie próżnują także prawodawcy. W Norwegii od 2025 r., a w Niemczech od 2030 r. mogą być wprowadzone regulacje, zgodnie z którymi nie będzie już można zarejestrować nowego auta z silnikiem spalinowym. Do tego grona niedawno dołączyły Anglia i Francja, które również będą prawnie regulować kwestie związane z prywatnym i publiczny transportem. I choć dla niektórych może to brzmieć, jak ograniczanie wolności lub siłą narzucone rozwiązania, to w świetle kondycji naszej planety, a także tego, że finalnie się to wszystkim po prostu opłaci, nie należy kontestować nieuchronnie nadchodzącej rewolucji w branży samochodowej. Elektromobilność to przyszłość transportu, która zaczyna się dziś.

Marek Jerzak Product Manager

Ponad 20 lat doświadczenia w branży leasingowej, CFM i Automotive. Doświadczenie zawodowe zdobyte w EFL SA, Millenium Leasing, Toyota Bank / Leasing, Volkswagen Leasing, Hyundai Capital

Zapisz się do newslettera

Bądź z nami o krok przed innymi!
Wszystko o elektromobilności - zapisz się do naszego newslettera, aby być zawsze na bieżąco.